Komentator polskiego radia, Lesław Skinder, zgłupiał, bo miał Szaranowicza na uszach. Przypominamy mega-śmieszną wpadkę podczas igrzysk w Atenach w 2004 roku, kiedy Robert Korzeniowski zdobył złoto
Wtedy myśleliśmy, że posikamy się ze śmiechu. Teraz po czterech latach w dalszym ciągu zabawne. Podobnie jak wpadki Szpakowskiego, czy też pamiętnym mecz Widzewa, opisywany barwnie przez Tomasza Zimocha.














